Dzisiaj dowiedziałem się, że w bieżącym wydaniu Gazety Parkiet pojawiła się wzmianka o moim blogu. Artykuł "Osiem giełdowych blogów, które warto znać" opisuje blogi giełdowe, tworzone przez mniej znane osoby, które czymś się wyróżniają. Blogów wybrano... jak w tytule artykułu - osiem. Fakt, że 'Dwa miliony' znalazł się na tej krótkiej liście, obok takich tuzów giełdowej blogosfery jak 'APPFunds', 'Humanista na giełdzie' czy '10 procent rocznie', jest dla mnie znaczącym wyróżnieniem. Obiecuję starać się jeszcze bardziej niż dotychczas, pisać nieco częściej i więcej. I zapewniam, że choćbym nie wiem jak w przyszłości rozwinął tego bloga, nigdy nie będę w żaden sposób ograniczał odwiedzającym dostępu do jakichkolwiek treści.
28 kwietnia 2014
25 kwietnia 2014
Od inwestorów, do kieszeni właścicieli
W założeniu, giełda powstała po to, aby pomóc spółkom pozyskiwać kapitał, dzięki którym mogą rozwinąć działalność, a gdy przyjdą stałe i powtarzalne zyski dzielić się nimi z akcjonariuszami. Niestety mechanizmy emisji nowych akcji i wypłacania dywidend sprawiają, że kapitał często przepływa z kieszeni nowych inwestorów wprost do kieszeni obecnych właścicieli, traktując spółkę jako pośrednika.
17 kwietnia 2014
Ostrzegam!
W komentarzu do jednego z poprzednich wpisów ktoś sugerował, że w momencie gdy się złamię i uwierzę w jeszcze jedną falę hossy, trzeba będzie uciekać z rynku. Będzie to bowiem sygnał, że zaczyna się bessa. Pomijając lekko żartobliwy i uszczypliwy ton tego komentarza muszę przyznać, że rozumiem takie podejście. W jakimś sensie każdy z piszących o giełdzie jest częścią rynku, częścią tłumu i jako taki jest traktowany. A że jak wiadomo tłum najczęściej się myli, to... Muszę Was ostrzec. Coraz bardziej odczuwam głód posiadania akcji, a niedźwiedziowi, który zamieszkał w moim portfelu zaczynają wyrastać rogi i kopyta.
13 kwietnia 2014
Kiedy cierpliwość jest cnotą
Inwestorzy długoterminowi odnoszą sukcesy, gdy w perspektywie kilku lat dokonają zaledwie kilku dobrze przemyślanych transakcji. Kupno na początku trendu wzrostowego i cierpliwe oczekiwanie na wzrost. Sprzedaż w odpowiednim momencie i cierpliwe oczekiwanie na prawdziwe promocje na dnie bessy. W tak zwanym międzyczasie trzeba wykazać się nie lada cierpliwością i opanowaniem. Nie kupować za wcześnie, bo "już jest tanio", ani nie sprzedawać za wcześnie "bo już sporo wzrosło". Gdy trendy długoterminowe są wyraźne i zależne od koniunktury, to jest to moim zdaniem najlepsza strategia z możliwych. Czy w obecnej, niestandardowej sytuacji ekonomiczno-geopolitycznej cierpliwość nadal jest cnotą?
11 kwietnia 2014
Sorry, taki mamy rynek
Rozpędzająca się gospodarka, niskie stopy procentowe, a nasz główny indeks giełdowy nadal tkwi w wieloletniej konsolidacji. Trudno sobie wyobrazić lepsze perspektywy makroekonomiczne do tego, aby nasza giełda rosła. Niestety, obecna, a może już zakończona hossa okazała się być bardzo koślawą. Pamiętający lata 2005-2007 inwestorzy twierdzą wręcz, że hossy u nas nie było. Są tacy, którzy wierzą, że dopiero się zacznie. Trzeba jednak pogodzić się z faktem, że większość okazji inwestycyjnych w rozpoczętym 2009 cyklu giełdowym już przeminęło.
25 marca 2014
Stojąc z boku
Od końca lutego jestem poza rynkiem. Zgodnie z planem odpoczywam i nabieram dystansu do Szulerni. Mam poczucie zdjęcia z barków pewnego ciężaru, a zaoszczędzony czas przeznaczam na nadrabianie zaległości w pozostałych sferach życia. Potrzebowałem tego, niemal jak Putin Krymu. Przyznaję - kapitał przeznaczony na inwestycje nieco uwiera, zwłaszcza przy zrywach rynku do góry, ale staram się być konsekwentny. Wiem, że ze stacji Giełda, nigdy nie odjadą wszystkie pociągi naraz. Zawsze na jakiś zdążę. Oczywiście, przez cały czas obserwuję rynek i analizuję możliwe scenariusze. Kryzys, wojna, łagodna bessa, konsolidacja, ostatnia fala wzrostowa, kontynuacja hossy itp. Jak zwykle, nie wykluczam żadnego ze scenariuszy. Bronię się przez zafiksowaniem na cokolwiek, bo utrudni mi to chłodną ocenę sytuacji.
11 marca 2014
Czy warto słuchać giełdowych komentatorów?
Wycofując się z rynku, zostałem automatycznie przypisany do piewców bessy, których podobno jest coraz więcej. Przeleciałem się więc po blogach i przeróżnych artykułach dostępnych w Internecie, aby zobaczyć jak to wygląda. I wiecie co, jestem zaskoczony. Opinie wcale nie są tak jednoznaczne. Kilku pisze o możliwej bessie, kilku o korekcie, po której pojedziemy na nowe szczyty trwającej hossy, a kilku o konsolidacji. Czyli jak zwykle, od początku istnienia GPW. Nie jestem w stanie określić proporcji na przestrzeni ostatnich lat, ale mam wrażenie, że podział jest mniej więcej taki sam. Każdy wariant ma swoich mentorów. Czyli dla każdego coś miłego. Kogo więc warto słuchać i czytać?
10 marca 2014
Ukraina jest tylko pretekstem
Spadamy, bo Ukraina, bo Krym, bo Putin. Im dalej od Ukrainy, tym lepiej na giełdach. Innymi słowy, Ukraina stała się chłopcem do bicia, łatwym i prostym uzasadnieniem spadków na giełdach. Czy słusznie? Odpowiem jak rasowy analityk - I tak i nie :) Bez wątpienia wydarzenia u naszego wschodniego sąsiada mają wpływ na decyzje inwestorów, ale w tym konkretnym przypadku, nie są głównym czynnikiem wpływającym na rynki. Niedźwiedzie, które czaiły się w ukryciu przez kilka lat, zwietrzyły okazję do ataku. W żółto-niebieskim przebraniu zaatakowały karnety zleceń. Jeżeli zaczyna się bessa, to za kilka lat będziemy mówić, że zaczęło się na Majdanie. To nieprawda. Zaczęło się, bo zacząć się musiało. Cykle są nieubłagane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)