17 listopada 2012

Uzależnienie od giełdy

Osobami inwestującymi w akcje kierują różne motywy. Najwięcej z nas, chce po prostu zarabiać pieniądze. Dla niektórych jest to tylko dodatkowe źródło dochodu, ale są i tacy, którzy traktują inwestowanie jako swoją pracę. Zdarza się, że na giełdzie ludzie inwestują wyłącznie dla emocji. Pieniądze już mają, ale brakuje im w życiu adrenaliny. Znam też takich, którzy na giełdzie niekoniecznie zarabiają, nie mają też z tego żadnych innych korzyści, ale mimo to ciągle aktywnie inwestują i nie potrafią przestać.

Jakiekolwiek motywy by to nie były, faktem jest, że giełda zawładnęła sporą częścią życia wielu osób. Dla wielu przynosi głównie szkodę, odbiera im pieniądze i czas. Mimo tego nie chcą, lub nie potrafią z niej zrezygnować. Czy jest coś takiego jak uzależnienie od giełdy? A jeżeli jest, to czy jest ono na tyle groźne, żeby traktować je w podobny sposób jak alkoholizm i próbować leczyć? Przecież nie możemy też żyć bez jedzenia, picia, snu czy seksu, ale nikt się na to w normalnych okolicznościach nie leczy (pomijam absolutnie skrajne przypadki).

Ostatnio wmawia się nam, że jesteśmy uzależnieni od niemal wszystkiego. Od gier komputerowych, kawy, internetu, pracy, twarzoksiążki, seriali telewizyjnych, itp. Wszelkie odstępstwa, od społecznie określonej normy, są kategoryzowane jako coś negatywnego. Niedługo każdą jedną rzecz, której poświęcimy więcej uwagi, niż inni ludzie, będzie się kategoryzować jako uzależnienie. Oczywiście wszystko tak naprawdę sprowadza się do tego, co przez uzależnienie rozumiemy. W potocznym języku jest to sytuacja, w której robimy coś powtarzalnego, szkodliwego dla naszego życia, wbrew logice czy zdrowemu rozsądkowi i nie potrafimy przestać tego robić. No to jak, inwestowanie pasuje do tej definicji?

Moim skromnym zdaniem, giełda jest czymś z pogranicza pracy, hobby i hazardu. A przynajmniej tak jest w moim przypadku. Praca, bo robię to głównie dla pieniędzy. Hobby, bo robię to z przyjemnością. Hazard, bo ma w sobie elementy ryzyka nie do uniknięcia, swoistą losowość, którą jesteśmy w stanie kontrolować tylko w ograniczonym stopniu. Mimo tego nie czuję się uzależniony, choć podlegam pod niektóre schematy. Jednak dopuszczam myśl, że w pewnych okolicznościach, u pewnych osób, stosunek do giełdy może nosić znamiona uzależnienia. A w przypadku destruktywnego wpływu na inne obszary życia, może być potrzebna pomoc specjalisty.

Myślę, że najlepiej by było, aby każdy zrobił sobie rachunek sumienia. Jakie są powody, dla których poświęcasz się giełdzie? Finansowe? Emocjonalne? Fizjologiczne? Czy potrafisz nad nimi zapanować? Czy próbowałeś skończyć z giełdą, ale coś Cię do niej nadal ciągnęło i wróciłeś? A może przez giełdę straciłeś przyjaciela, ukochaną lub ukochanego, zrezygnowałeś ze swojego dawnego hobby? Budzisz się w nocy, żeby sprawdzić notowania w Azji? Śledzisz kursy akcji jadąc samochodem? Jeżeli zaczniesz podejrzewać, że jesteś jednak uzależniony - nie martw się. Bessa potrafi wyleczyć większość przypadków.

Jeżeli jednak, pomimo ponoszenia strat finansowych, braku poprawy wyników i coraz większego zaniedbywania codziennych obowiązków, nie potrafisz przestać inwestować, warto się nad tym zastanowić. Zapytać rodzinę, przyjaciół czy życzliwych znajomych, jak oni widzą Twój związek z giełdą. Trzeźwy osąd kogoś postronnego może otworzyć nam oczy na pewne sprawy. Nie oszukujmy się, giełda nie jest dla każdego. Czasem trzeba mieć odwagę się do tego przyznać. W takim przypadku, podlegamy pod definicję uzależnienia.

Powyższy artykuł ukazał się także w Equity Magazine nr 18.

4 komentarze:

  1. Świetny art.
    99% inwestorów indywidualnych sprawdza notowania codziennie,wręcz pare godzin dziennie - niestety jest to uzależnienie i zawsze prowadzi do bankructwa , jedni szybciej inni pożniej.
    Po 20 latach na giełdzie i 2 bankructwach coś wiem na ten temat.

    Inwestujcie w część firmy ,nie kupujcie "akcji"
    czytajcie tylko raporty , nie śledźcie notowań ,rekomendacji ,gderań analityków - a ten czas wykorzystajcie na życie-sport,zdrowie,dzieci,dobry film/książkę,podróże itp.

    Wtedy po wielu latach niektórzy z nas będą zarabiać.

    OdpowiedzUsuń
  2. a on mowi ze to ja jestem psychiczna a on non stop sledzi wykresy gieldowe nawet w nocy a moze nawet na wjazdach aja mysle ze ma kochanke lub kochanka bo co troche chodzi z telefonem do kibla ajezeli spacerujemy to tez szuka kibla ciagle sprawia wrazenie nieobecnego moje zycie to horror

    OdpowiedzUsuń
  3. powyższe wpisała żonka Froga?
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja odwiedzam ośrodek leczenia uzależnień od ośmiu lat. Zawsze będę od tego uzależniony, ale nie jest tak źle jak na początku, wiem że nigdy nie mogę zagrać, postawić czy założyć się o pierdołę , pokusa jest już lżejsza ale nadal jest!

    OdpowiedzUsuń