1 września 2013

Kto może zostać inwestorem

Po przerwie wakacyjnej wracam do pisania bloga. Na początek, aby nie zaczynać z grubej rury, chciałbym umieścić tu wywiad, jaki został ze mną przeprowadzony po opublikowaniu książki "Giełda. Poradnik Inwestora". Wywiad ukazał się w gazetce zakładowej firmy, dla której ówcześnie pracowałem. Dlaczego umieszczam go na blogu? Temat książki był tylko pretekstem. Rozmawialiśmy o giełdzie, jako o pasji. Większość pytań dotyczyła inwestowania jako takiego, a przecież o tym jest głównie ten blog. Zapraszam do lektury.

Redaktor: Łukasz, na wstępie naszej rozmowy chciałbym pogratulować Ci wydania Twojej pierwszej książki. Życzę, aby nie była to ostatnia Twoja publikacja. I aby książka odniosła sukces, miała tylko bardzo dobre recenzje wśród czytelników korzystających z Twoich porad.

Frog: Bardzo Ci dziękuję. Chciałbym też zaznaczyć, że ostateczny wygląd książki to nie tylko moja zasługa, ale również innych osób.

Redaktor: Jesteś kontrolerem finansowym w naszej firmie od kilku lat, więc można powiedzieć, że „finanse masz we krwi”?

Frog: Na pewno zajmowanie się finansami stanowi dużą część mojego życia, większą niż w przypadku innych osób. W firmie analizuję dane finansowe, gromadzę je i przetwarzam. Oczywiście zarządzam też domowym budżetem, co nierzadko bywa o wiele trudniejsze. Nie jestem do końca przekonany, czy można powiedzieć, że mam finanse we krwi. Interesują mnie, mam wiedzę i doświadczenie w kwestii finansów i staram się wykorzystać to najlepiej jak potrafię. Zamiast we krwi, wolałbym mieć pieniądze w portfelu, jak chyba każdy z nas.

Redaktor: Co sprawia, że analiza cyfr, kursów, itd. oraz wyciąganie z ich relacji wniosków tak Cię pasjonuje?

Frog: Generalnie lubię analizować, wyciągać wnioski na podstawie dostępnych danych. Podejmowanie decyzji wybiegających daleko w przyszłość i reagowanie na zmiany to nieodłączna część inwestowania. Decyzje bywają dobre lub złe. Raz się wygrywa, raz przegrywa. Z porażek trzeba wyciągać wnioski i walczyć dalej. To trochę jak w sporcie, tylko mniej widowiskowo. A co do pasji – moją pasją są przede wszystkim moje dzieci – Natalka i Kubuś. Gdybym dostał spadek od wujka z Ameryki i miał mnóstwo pieniędzy, nie zajmowałbym się giełdą. Poza pracą zawodową, jest to po prostu jedyny dostępny dla mnie sposób pomnażania swoich oszczędności. Inwestowanie, czy też gra na giełdzie to narzędzie do osiągnięcia celu, a nie cel sam w sobie.

Redaktor: Czyli kierunek studiów zgodny z zainteresowaniami?

Frog: Na studiach wybrałem specjalność rynki finansowe i bankowość, więc zdecydowanie zgodnie z zainteresowaniem. Choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będę aktywnie inwestował na giełdzie, a już na pewno, że będę o tym pisał.

Redaktor: Bessa, hossa, byk i niedźwiedź specyficzna terminologia giełdowa też nie jest Ci obca. Co spowodowało, że zainteresowałeś się giełdą?

Frog: Sprawami gospodarczymi interesowałem się od dawna. Giełda, która jest nazywana barometrem gospodarki również mnie interesowała, ale nie zajmowałem się nią zbyt dokładnie. Wiedziałem, co to takiego i na czym to mniej więcej polega. Wszystko zmieniło się, gdy mój bank stworzył możliwość założenia konta maklerskiego i kupowania akcji. Postanowiłem spróbować i tak zostało do dziś. To było jakieś 6 lat temu.

Redaktor: Czy trzeba być geniuszem, żeby zdobyć fortunę grając na giełdzie?

Frog: Geniuszem był bez wątpienia Izaak Newton. W XVIII wieku spróbował swoich sił na giełdzie. Gdy stracił 20 tysięcy funtów, powiedział „Umiem obliczać ruchy ciał niebieskich, ale nie potrafię ocenić siły ludzkiego szaleństwa”. Jest to najbardziej znany dowód na to, że bycie geniuszem nie gwarantuje sukcesu na giełdzie. Giełda to zbitka ludzkich emocji, komputerowych algorytmów i wyrachowanych spekulantów. Trzeba po prostu się w tym wszystkim odnaleźć i… próbować.

Redaktor: Od czego zacząć? Czy jest określona minimalna kwota, którą można zainwestować?

Frog: Technicznie nie ma ograniczeń, co do kwoty minimalnej. Osobiście jednak odradzam zabawę w giełdę, gdy nie ma się przynajmniej 2.000 zł wolnej gotówki. W przypadku mniejszych kwot dużo stracimy na prowizjach.

Redaktor: Można inwestować w akcje, obligacje, indeksy, ropę, złoto, waluty…… dużo tych możliwości. Bez pomocy maklera giełdowego ani rusz?

Frog: Aby inwestować trzeba mieć na ten temat wiedzę. Czy zdobędziemy ją metodą prób i błędów, przy pomocy książek, czy też maklera to kwestia wyboru. Ja nigdy nie korzystałem z pomocy maklera i nie zamierzam. Nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności za swoje porady, a mylą się równie często jak każdy inny. Słyszałem kiedyś o próbie sprawdzenia, czy maklerzy są lepsi od małp w typowaniu spółek. Maklerzy wybierali spółki na podstawie swojej wiedzy, a małpy wybierały spółki losowo. Niespodzianki nie było i maklerzy wygrali, ale ostateczny wynik: 3:2 daje do myślenia.

Redaktor: Giełda to maklerzy w czerwonych szelkach, gestykulujący w sobie tylko zrozumiały sposób, gwar i przesuwające się na monitorach cyferki. To jest właśnie to, czy raczej „spokojne” obserwowanie rynku i notowań w internecie?

Frog: Obrazek, który opisałaś znam tylko z telewizji. Żyjemy w erze internetu i tam staram się sprawdzać notowania. O ciągłym obserwowaniu nie ma mowy, gdyż sesje giełdowe odbywają się w dni robocze, w godzinach pracy. Zresztą nie widzę takiej potrzeby. Uważam się za inwestora, a nie za gracza. Akcje trzymam miesiącami, latami i rzadko dokonuję transakcji, więc ciągłe śledzenie wykresów mija się z celem.

Redaktor: Czym powinien się charakteryzować gracz giełdowy? A komu zdecydowanie odradziłbyś taką formę zarządzania własnymi funduszami?

Frog: Jeżeli ktoś ma oszczędności, lekkie zamiłowanie do ryzyka i podstawową wiedzę o giełdzie – nic prostszego. Warto spróbować, posmakować i samemu się przekonać czy to coś dla nas, czy nie. Na pewno odradzam inwestowanie wszystkim, którzy nie mają swoich pieniędzy. Gra za pożyczone to kiepski pomysł. Zdecydowanie odradzam też giełdę wszystkim o słabych nerwach. Wyobraź sobie, że masz odłożone 10 tysięcy złotych. To całe Twoje oszczędności. Kupujesz za to jakieś akcje. Ich cena spada i są warte 9 tysięcy, ale czekasz z nadzieją aż znów wzrosną. Cena dalej spada i akcje są warte 8 tysięcy, 7 tysięcy. Możesz sprzedać i pogodzić się ze stratą, albo czekać na odrobienie strat. 6 tysięcy, 5 tysięcy… Z telewizji słychać tylko o kryzysie i spadkach na giełdach. W jakimś kraju inwestor popełnia samobójstwo, bo stracił cały majątek. Jesteś załamany, a jeszcze znajomi pytają, jak ci idzie na giełdzie. Pomyśl sobie, czy dasz radę znieść takie obciążenie?

Redaktor:. Inwestowanie na giełdzie kojarzy mi się z analizowaniem wielu danych i tabel z danymi finansowymi. Jak dużo czasu poświęcasz na tego typu analizy?

Frog: Ile się da, byle nie kosztem obowiązków rodzinnych i służbowych.

Redaktor: Czy sam zdobywałeś wiedzę o grze na giełdzie, czyli przysłowiowo „uczyłeś się na swoich błędach”?

Frog: Uczyłem się na błędach. Wiedzę zdobywałem krok po kroku, nierzadko popełniając błędy z powodu zwykłej niewiedzy. Ta książka powstała właśnie po to, aby inni nie musieli uczyć się na swoich błędach, ale aby mogli uczyć się na cudzych. Tak w ostatecznym rozrachunku wychodzi zdecydowanie taniej.

Redaktor: Kto wyszedł z pomysłem napisania książki?

Frog: Właściciel portalu Stockwatch. Książka miała być poradnikiem dla osób pragnących zacząć przygodę z giełdą, a jednocześnie promocją tego portalu. Złożył mi propozycję, a ja ją przyjąłem.

Redaktor: Dużo czasu trwało zbieranie materiałów, korekta i sprawy związane z drukiem książki?

Frog: Książkę pisałem około 7-8 miesięcy. Zacząłem pod koniec listopada zeszłego roku. Pisałem głównie na postawie swojej wiedzy i doświadczeń. Nie korzystałem z innych książek. Następnie treść przesłałem do redakcji Stockwatch. Tam redaktorzy dopisali trochę treści, przeredagowali tekst, dodali zdjęcia i rysunki „upiększając” całość do stanu, w jakim jest obecnie. Prace te trwały około 4 miesięcy.

Redaktor: Na rynku wydawniczym jest dużo poradników tego typu, czym wyróżnia się Twój?

Frog: Przede wszystkim, ta książka nie uczy jak zarabiać pieniądze. Gdybym to wiedział, to bym zarabiał, a nie pisał o tym książki. Poradnik uczy, jak poruszać się na giełdzie, jak unikać podstawowych błędów, tłumaczy podstawowe pojęcia i pomaga zacząć przygodę z giełdą.

Redaktor: Czego życzy się inwestorom giełdowym?

Frog: Powodzenia w życiu osobistym i zawodowym. A przed Świętami oczywiście Wesołych Świąt. [to było w grudniu 2 lata temu - przyp. Frog]

Redaktor: W takim razie życzę powodzenia w życiu osobistym i zawodowym! Bardzo dziękuje Ci za interesującą rozmowę. WESOŁYCH ŚWIĄT!

2 komentarze:

  1. 6 lat to mało ,raptem kawałek hossy i jedna bessa .

    OdpowiedzUsuń