9 kwietnia 2013

Rodzaje inwestorów giełdowych

W dzisiejszym wpisie postanowiłem przedstawić swoją autorską klasyfikację inwestorów. Powstała w wyniku wieloletnich obserwacji zachowań swoich i wielu innych osób, które o swoich decyzjach inwestycyjnych dyskutują na forach giełdowych czy blogach. Niewielu z nas, podpada pod tylko jedną z wymienionych kategorii. Zapewne w każdej z nich, znajdziemy analogie do swoich obecnych, lub przeszłych zachowań. Lista jest bardzo subiektywna. Proszę potraktować ją z lekkim przymrużeniem oka.

Racjonalista – zwany także matematykiem. Każda jego decyzja musi mieć swoje racjonalne, potwierdzone wyliczeniami uzasadnienie. Wolno reaguje na zmianę sytuacji i frustruje się z powodu nieracjonalnych, jego zdaniem, zachowań kursów akcji. To prowadzi z kolei do tego, że za swoje niepowodzenia obwinia rynek. Niestety, tutaj nie zawsze da się wszystko racjonalnie wytłumaczyć.

Oportunista – czyli inaczej osioł. Gra zawsze przeciwko rynkowi. Kupuje, gdy spada w nadziei że zacznie rosnąć. Sprzedaje, gdy rośnie w nadziei na korektę i odkupienie taniej. Za wszelką cenę chce pokazać rynkowi, że ten nie ma racji. Wynik batalii z rynkiem jest z góry znany, ale dopóki na koncie jest jakiś kapitał, oportunista będzie próbował być tym pierwszym, który będzie od rynku mądrzejszy.

Technik – dumnie zwący się też traderem. Stara się kupować na początku trendu wzrostowego i sprzedać na początku trendu spadkowego. Potwierdzenia zmian trendu szuka w wykresach cen akcji i wolumenach, pomijając istotę działalności spółek czy sytuację gospodarczą. Tej kategorii inwestorów jest najwięcej. Nauka czytania wykresów jest po prostu łatwiejsza niż analiza fundamentalna.

Fundamentalista – czyli innymi słowy inwestor długoterminowy. Kupuje akcje spółek, których działalność, w jego ocenie, ma szansę przynieść w przyszłości ponadprzeciętne profity. Ma nadzieję, że kurs akcji wzrośnie w ślad za zyskami spółki. Niestety nie jest to takie proste, o czym wielu z nas zdążyło się przekonać. Warren Buffett mawiał, że jeżeli interes pójdzie dobrze, to akcje BYĆ MOŻE też.

Niepokonany – zwany mężem, ze względu na związanie z akcjami na dobre i złe. Trzyma spółkę tak długo, aż na niej zarobi. Prędzej odda akcje jako darowiznę wnukom niż sprzeda ze stratą. Będzie trzymał akcje latami, nawet jak dana spółka nie spełnia jego oczekiwań. Myślą przewodnią takich osób jest „dopóki nie sprzedam, to nie stracę”. Niewielu wzbogaciło się stosując te stwierdzenie w praktyce.

Dziecko – zamiennie używane określenie to popychadło. Inwestor bardzo podatny na zewnętrzne sugestie. Kupuje, gdy usłyszy, że jakaś spółka jest dobra. Sprzedaje, gdy ktoś napisze, że jest zła. Obce sugestie przyjmuje jako własne. Jego decyzje inwestycyjne zawsze mają swoje źródło na zewnątrz jego głowy. Sukcesy przypisuje sobie, a winą za porażki obarcza innych.

Wędkarz – inna nazwa to totolotkarz. kupuje akcje po powierzchownej analizie i czeka na ich wzrost. Liczy, że danymi akcjami zainteresuje się grono spekulantów i wywinduje ich kurs. Codziennie budzi się z nadzieją, że Dzień Wielkiego Odpału na danych akcjach, nastąpi już wkrótce. Osoba zbyt leniwa aby pouczyć się analizy fundamentalnej i technicznej. W ten sposób niestety nie uda się zarabiać w dłuższym okresie.

Lekkoduch – czasem określany jako luzak. Kupuje te akcje, na których coś się dzieje. Czy rośnie czy spada – nie ważne. Liczy się adrenalina. Ten typ ma najczęściej pozagiełdowe źródło dochodu, a giełda jest dla niego czymś w rodzaju sportów ekstremalnych. Wypada dodać, że dosyć kosztownych. Nie frustrują go porażki, nie cieszą zwycięstwa. Liczy się sama gra.

Frustrat - zwany sponsorem. Osoba, która na giełdzie sporo już straciła. Próbowała różnych strategii i technik, ale wszystkie zawiodły. Pragnie tylko odkuć się, odrobić straty i porzucić giełdę. Kupuje niemal na chybił-trafił, za każdym z razem licząc, że rynek w końcu się zlituje i pozwoli się odkuć. Niestety, dla takich osób rynek bywa bezlitosny.

Zaznaczam, że lista będzie ewoluować w czasie, gdy przyjdzie mi do głowy nowy pomysł. Jestem również otwarty na sugestie, odnośnie dodania tu nowych kategorii. Możliwe, że są gatunki inwestorów jeszcze przeze mnie nie odkryte.

Powyższy artykuł ukazał się także w Equity Magazine nr 21.

3 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że to raczej typy zachowań czy postaw, niż typy inwestorów, bo jeden i ten sam inwestor może przejawiać różne zachowania w zależności od tego jak mu się wiedzie. Sam zauważyłem u siebie np. tendencje do racjonalizwania spadków, gdy posiadam akcje spółki i pocieszania się jej dobrą sytuacją fundamentalną, ale gdy mam którąś kupić to zazwyczaj widzę same negatywy... Nawet analiza wykresów nie jest pozbawiona tego elementu: na posiadanych spółkach dużo częściej widzę spodki i oRGRy niż na tych nie posiadanych itp. To samo z analiza raportów: ten wzrost kosztów zarządu i zysk wygenerowany na one-offach wygląda zupełnie inaczej gdy dotyczy spółki, którą posiadam, a inaczej gdy dotyczy spółki, którą mam kupić :)... Sporo czasu i pieniędzy (lub szczęścia) zajmuje uniezależnienie się od tych tendencji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowo oportunista nie wywodzi się od słowa opór. Wywodzi się od słowa oportunus: wygodny, korzystny. Oportunus to również wiatr wiejący do portu: pozwalający łatwo osiągnąć cel, bez walki, przemęczania się.

    Twój oportunista o dziwo zachowuje się jak przeciwieństwo oportunisty: jak kontestator.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenną uwagę. Faktycznie, potoczne rozumienie tego słowa jest sprzeczne z jego pochodzeniem. Myślę jednak, że zarówno osoby nie obeznane z lingwistyką, jak i pozostałe, zrozumieją co mam na myśli :)

      Usuń