29 października 2013

Co ważniejsze - wiedza, czy doświadczenie?

Aby osiągnąć sukces na giełdzie, potrzeba wielu czynników. Nie szukając daleko - przydadzą się: asertywność, umiejętność analitycznego myślenia, cierpliwość, wiedza ekonomiczna, znajomość psychologii itp. Wielu z tych rzeczy można się nauczyć nie inwestując na giełdzie - tylko czytając książki, analizy itp. Do części można dojść samemu, po prostu inwestując i ucząc się poprzez praktykę. Można się zastanowić, co jest ważniejsze - wiedza, czy praktyka. Przyjrzyjmy się temu tematowi.

Jakiś czas temu jeden z czytelników zapytał mnie w mailu, czy prowadzę jakieś szkolenia. Chciał koniecznie nauczyć się, jak skutecznie inwestować. Oto, co mu odpisałem:

"Co do inwestycji i nauki zarabiania na giełdzie, to niestety nie ma prostej drogi na skróty. Mądre rady bardziej doświadczonych mogą ustrzec przed pewnymi błędami, ale i tak najlepiej jest uczyć się na swoich błędach. Ma Pan prawo jazdy? Zanim wsiadł Pan za kierownicę zapewne ktoś wszystko Panu tłumaczył. Ale gdyby nawet tłumaczyło pięciu ekspertów przez rok, to i tak nie dałby Pan rady wsiąść za kierownicę i od razu samemu ruszyć w trasę, prawda? Tak samo jest z inwestowaniem na giełdzie. Trzeba ćwiczyć, próbować i ewentualnie co jakiś czas radzić się innych. Nie prowadzę szkoleń, chociaż miałem takie propozycje. Wolę sprzedawać swoje doświadczenie za pośrednictwem bloga i for internetowych. Nie znam też żadnego szkoleniowca, którego mógłbym polecić. ŻADNE szkolenie nie da Panu tyle, co własne doświadczenie. Proszę mi wierzyć, wiem co mówię."

Jak widzicie, bardziej cenię sobie doświadczenie. A porównanie do prowadzenia samochodu, jest moim zdaniem najbliższe prawdzie. Wprawdzie musimy wiedzieć co to sprzęgło, do czego służy kierownica i znać kodeks drogowy, bo bez tej wiedzy szybko się rozbijemy. Ale każdy, kto ma prawo jazdy wie, że prawdziwa nauka jazdy zaczyna się, gdy pierwszy raz sami zasiadamy ze świeżo odebranym prawem jazdy za kierownicą. I ruszamy na podbój zakorkowanego, obcego miasta bez GPS :) Dopiero po paru latach jeżdżenia czujemy, że staliśmy się dobrymi kierowcami.

Ja uczyłem się na doświadczeniach, ale nie wszystkim taka droga odpowiada. Są ludzie, którzy dużo czytają, inwestują na rachunkach demo, latami zgłębiają tajniki rynków finansowych i mimo to nie czują się gotowi aby kupić pierwsze akcje. Budują swoją potężną bazę teoretyczną, nie zdobywając doświadczenia. Moim zdaniem, nie tędy droga. Bo zdobywając tylko wiedzę, nie zdobędziemy doświadczenia. Z kolei praktykując inwestowanie nawet bez podstawowej wiedzy, prędzej czy później tą ją posiądziemy. Będzie to wprawdzie kosztowna nauka, ale przecież nie ma nic za darmo. Wiedza jest do zdobycia zawsze i dla każdego. Jest niemal do kupienia. Doświadczenie z kolei, zdobywa się latami. Dlatego posiadanie go jest takie cenne.

Jest taka fajna historyjka o Jasiu, który handlował jabłkami. Miał niesamowite zyski. Zapytali go, jak to robi, że tyle zarabia. Odpowiedział: "kupuję jabłka za 50 groszy i sprzedaję po złotówce. No i jakoś żyję z tych 50%". Jak widać, chłopina nie zna się na matematyce i procentach, ale potrafi zarabiać pieniądze, bo zna rynek, ma dobrych dostawców i klientów. Ma doświadczenie.

11 komentarzy:

  1. jakie to proste ;) , nie kupuj gdy wszyscy kupują :

    https://www.youtube.com/watch?v=4ezrnzkNJYQ#t=1156

    w dobie mediów już chyba każdy wie ,że kupowanie po wzrostach to ryzyko ,czyli już nigdy nie powinno być hossy

    ostatnio ciocia zadała mi pytanie:

    - Paweł,czy ty dalej grasz na giełdzie
    odpowiedziałem cioci:
    - tak ciociu od 20 lat , ale nie gram ,przecież mam firmę ,którą rozwijam a zyski inwestuję w inne firmy
    ciocia pokiwała głową i powiedziała:
    - to teraz sprzedawaj ,bo podobno jest hossa
    byłem w szoku,ciocia mi mówi ,że należy sprzedać właśnie teraz
    odpowiedziałem cioci :
    - być może ciocia ma racje ,ja tego nie wiem ,ale mam z czego żyć ,bo żyję skromnie i nie zamierzam tego zmieniać
    ciocia :
    - ja bym sprzedała na twoim miejscu
    ja zadałem jeszcze 1 pytanie:
    - ale ciociu jak sprzedam,to co mam zrobić z gotówką?
    ciocia:
    - poczekaj na spadki ,a na razie zarabiaj na odsetkach z lokaty

    uwielbiam takie rozmowy ,jakie to proste ,ta cała giełda....


    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia dyskontuje nieco zbyt odległą przyszłość. No chyba, że korekta będzie głębsza niż wielu się wydaje.

      Usuń
  2. Ja siedzę i trzymam. Po prostu nie widzę w obecnych warunkach makro alternatywy dla akcji. Zwłaszcza, że jest parę spółek, które po kryzysie wyszły z niego odmienione i silniejsze. Natomiast nie wiem, czy obecna "hossa" ma charakter selektywny czy już nie, bo gdy widzę, że tak słabe spółki jak Cognor, MNI Rovese czy Sfinks rosną na równi z Hygieniką/Duonem/Mirbudem/Lubawą/Pagedem to się zastanawiam jak się zachowają kursy w przyszłym roku, gdy trzeba będzie odsłonić karty (czyt. pokazać zyski)?
    W tym roku zarobiłem ok 60 % (2 tyg. temu było 70%) i wiem, że korekta może te zyski poważnie zmniejszyć. Z drugiej strony dobierałem spółki które w 2014 dopiero mają zacząć lśnić a nawet przyśpeiszyc, więc byłbym niekonsekwentny próbując załapać się na ewentualna korektę. Komentarze expertów, AT, wielu blogerów, artykuły w Parkiecie - wszystko mówi mi że nadchodzi korekta i lepiej przeczekać z boku. Doświadczenie i rozdział 8my "Inteligentnego inwestora" Grahama mówi mi, żebym to olał. Przez 6 lat próbowałem łapać górki i dołki, załapać się na korekty...w efekcie co prawda nadal jestem na GPW i to na jakimś tam plusie a niejeden kolega popłynął. Z drugiej strony ten plus jest raczej mizerny (do tego roku)... Tym razem potrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w końcu przeczytać tego Grahama...

      Usuń
  3. ta książka to chyba jedyna ,którą powinno się przeczytać .
    Jak to powiedział Buffett :
    "zazdroszczę tym ,którzy czytają ją po raz pierwszy"

    oczywiście to jest pozycja ,dla tych którzy chcą AT wywalić do kosza ,bo to że 99,9% zaczyna od wykresów nie podlega dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętność czytania wykresów i wyciąganie z nich wniosków przychodzi samo. Od 8 lat gapię się w nie codziennie i czasem zdarza mi się podświadomie na ich podstawie wyciągać wnioski. Nie zawsze słuszne, ale jest coraz lepiej. Taka AT bez znajomości narzędzi AT...

      Usuń
  4. Mnie AT nauczyła przede wszystkim tego co to jest pazerność - kiedyś myślałem, że jeśli spółka urosła mi 100% a ja liczę na więcej, to znaczy że jestem pazerny i sobie wmawiam ze ona ma ciągle potencjał. Teraz dzięki AT wiem, że pazerność to chęć złapania każdego dołka i każdej górki... Dzięki AT sprzedałem min. Azoty Tarnów po 16 zł i kiedyś Ekoeksport po 7 zł. A przecież jeśli trend jest ciągle wzrostowy to będzie normalne że oscylatory wskazują ciągle na wykupienie a korekta wisi na włosku.
    Ja przeczytałem mnóstwo książek o inwestowaniu, większość na temat zupełnie bezużytecznych metod AT. Te ostatnie to w sumie jedyne narzędzie na rynku walutowym, wiec może tam się sprawdzają wszystkie te fraktale i formacje harmoniczne... Ale za wartościowe i faktycznie oferujące pewną inwestorska "metodologię" uważam tylko "Inteligentnego Inwestora" Grahama i "Strategic Stock Trading" Michaela Swansona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne łapanie górek czy dołków, żadna AT. Nie ma nic lepszego w świecie inwestycji, niż inwestycja w odpowiednim momencie w odpowiednią spółkę i siedzenie na dupie przez parę lat.

      Usuń
    2. tylko weź tu wysiedź :)

      Usuń
    3. może to zabrzmi dziwnie ale po przeczytaniu Grahama i po jakimś dłuższym czasie przeczytaniu Sztuki spekulacji Komara uważam, że obie są równie dobre.

      To dwie jedyne książki o giełdzie, które czytając osiągnąłem pewien poziom ekscytacji i mówiłem do siebie: "genialne".

      Usuń
    4. Może kiedyś znajdę czas aby to poczytać...

      Usuń