29 marca 2016

Zgodnie z planem. Czyli z przystankami ku przepaści.

We wpisie "Projekcje na rok 2016", pisałem o tym, że moim scenariuszem bazowym w perspektywie roku jest bessa. Natomiast w krótszym terminie na rynkach takich, jak GPW, może zagościć coś na kształt szybkiej hossy. Może nawet euforii, której brak w ostatnich latach był argumentem przeciwko spadkom. Scenariusz ten podtrzymuję.

Obecnie jestem zaangażowany w akcje. Gdy widzę jak poszczególne spółki po kolei wybijają się z wielomiesięcznych bądź wieloletnich konsolidacji, grzechem jest stać z boku. Przecież im więcej uda się zarobić teraz, tym więcej będę miał kapitału na zakupy w chwili, gdy już nikt nie będzie chciał kupować. Liczę, że dam radę jeszcze skorzystać zanim rynki bazowe, a za nimi pozostałe, runą w przepaść.

Powstaje naturalne pytanie - jakie akcje kupić i kiedy wyjść z inwestycji. Zapomniane, zdrowe fundamentalnie spółki mające szanse wybić z konsolidacji, to gratka dla techników. Mogą wzrosnąć nawet 50-100%. To dużo, ale ja technikiem nie jestem. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest kupno akcji takich spółek, które jeszcze w tym roku planują zrobić coś bardzo pozytywnego, pod co rynek może zechce rosnąć. Dlaczego w tym roku, a nie w następnym? Bo jak już pisałem, w roku 2017 ceny akcji będą niżej niż dzisiaj. Horyzont inwestycyjny większy niż 12 miesięcy, na obecnym etapie cyklu, to wg mnie zbyt duże ryzyko.

Co wybrać? Może to być spółka tworząca gry, która planuje wydanie nowej, długo oczekiwanej produkcji, podmiot planujący przejęcie konkurenta i połączenie sił, spółka wchodząca na nowy, obiecujący rynek, albo wypuszczająca nowy, rewolucyjny produkt etc. Cokolwiek, co przy rosnącym rynku ma powód, aby rosnąć szybciej w perspektywie następnych miesięcy, niż inne spółki.

Może nie mam racji i bal potrwa dłużej, np. do roku 2017. Jak wiadomo na przykład z filmu "Big Short", oczywisty scenariusz może zacząć się realizować później, niż wskazuje na to logiczna kalkulacja. To samo powiedział kiedyś Warren Buffett J. M. Keynes twierdząc, że rynki mogą pozostać irracjonalne dłużej, niż ty możesz pozostać wypłacalny. Być może, gdybym liczył na 2-3 lata wzrostów, wybrałbym inne spółki niż wybrałem. Ale mam swoją strategię i jej się trzymam. Tak długo, jak długo realizację mojego scenariusza uważam za najbardziej prawdopodobną.

Jak zwykle jednak, realizacja strategii nie oznacza, że staję się jej zakładnikiem. Tu z pomocą przychodzi Neil McCauley, grany przez Roberta De Niro ze swym tekstem z filmu Heat: "Nie przywiązuj się do niczego, czego nie byłbyś w stanie porzucić w 30 sekund jeśli poczujesz, że robi się gorąco".



W moim przypadku dotyczy to zarówno akcji, jak i strategii. Jak krach przyjdzie wcześniej niż obecnie przewiduję - podwinę ogon i spadam. Jak wzrosty zaczną przybierać kształt trendu długoterminowego - zostanę z akcjami na dłużej.

Podsumowując, moim zdaniem sytuacja średnioterminowa i długoterminowa nie zmieniła się zbytnio przez trzy miesiące od ostatniego wpisu. Ok, spadki z początku roku, a raczej ich skala i szerokość nieco mnie zaskoczyły. Ale to dzięki tym spadkom mamy taką małą kotwiczkę, która pomaga wierzyć w krótkoterminowy trend wzrostowy. Jest nią luka na DAX z początku roku. Widoczna na wykresie świecowym z dziennym interwałem. Rysowałem ją i komentowałem parokrotnie na Twitterze. Spora, wyraźna i błagająca, aby ją domknąć. Aby to zrobić, DAX musi jeszcze wspiąć się około 10%. Jak to nastąpi, wzmogę czujność.

19 komentarzy:

  1. 100% spekulujesz
    wierzysz ,że kupisz i znajdziesz głupszych ,którzy nie widzą to co ty widzisz(firma z ^ co piszesz wyzej) i podbiją twoja cenę

    to się nie może udać ,ale życzę sukcesu

    inwestowanie w UDZIAŁY ,b.dobre firmy które będziesz dumny ,że masz -kupione w dobrej cenie i LICZENIE ,że stanie sie coś wspaniałego o czym nikt jeszcze nie ma pojęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnej fazie rynku warta uwagi jest tylko krótko lub średnioterminowa spekulacja.
      Na rozpoczynanie inwestycji długoterminowej uważam, że jest za wcześnie/za późno. Do tego potrzeba kilku lat względnego spokoju na rynku, a tego raczej nie będzie.

      Usuń
    2. zapewne Pablo :) zawsze milo poczytac

      Usuń
  2. Jeśli dax miałby domykać lukę, to wig20 powinien na tej falce optymizmu podążyć za Niemcem. To byłoby nawet logiczne, bo w naszym grajdołku widać oznaki życia. Mówi się jednak, że w okolicach 2000, silne ręce chcą zajmować shorty. Jak się do tego ustosunkujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIG20 przez polityków jest słabym punktem odniesienia. Spółki z tego indeksu są podatne na wypowiedzi ekonomicznych dyletantów (polityków) i dlatego nie są dobrym odzwierciedleniem całości rynku.
      Z kolei luka na DAX przyciąga jak magnes. Każda, prędzej czy później jest domknięta. Dlatego nie patrzę na W20.

      Usuń
  3. O nieracjonalności rynków mówił Keynes, nie Buffett ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. A ja gdzieś w necie znalazłem to jako cytat z WB. Dzięki, już poprawiam...

      Usuń
  4. Sporo o nieracjonalności rynków pisał też kahneman i tversky w szczególności o teorii perspektywy. W swoim artykule piszesz o cyklach, jakich używasz do swoich analiz? Jestem tu nowy więc jak już wcześniej o tym pisałeś to podrzuć link, jeśli można prosić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę się do najbardziej naturalnych cykli gospodarczych, odzwierciedlanych w zachowaniach giełd.
      https://www.nbportal.pl/slownik/pozycje-slownika/cykl-koniunkturalny

      Prosta zasada. Po wzroście przychodzi spadek a potem znów wzrost. Cała sztuka zarabiania na giełdzie polega na tym, aby dobrze rozpoznać kiedy jest która faza.

      Usuń
  5. A posiada autor jakieś własne przemyślenia na ten temat bo np. tak jak czytałem u Michała Stopki o cyklu kondratiewa o tutaj:
    http://www.michalstopka.pl/krach-i-wojna-piecdziesiecioletni-cykl-kondratiewa-a-granice-kreowania-dlugow/
    gdzie w 2008 r. nastąpił credit crunch i po nim mamy już wiosnę za granicą i powinno iść coraz lepiej. Niestety ale długu nam nie ubywa i stopy procentowe schodzą w niektórych krajach do ujemnych. Bo jak zaczną podwyższać stopy to sypną się bankructwa krajów, chociaż dopóki dolar jest główną walutą światową to mogą zadrukować cały kraj i dług się automatycznie obniży poprzez hiperinflację. Jest sens się zagłębiać tak w cykle koniunkturalne czy tak jak historia pokazuje, że po każdym wzroście nastąpi spadek. Nie zwracając uwagi na to, że teraz "są inne czasy"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem ma być inaczej. A jak patrzysz na historię i na historyczne wykresy, to okazuje się że zawsze kończy się tak samo.
      Redukcja długu poprzez hiperinflację? To leczenie grypy gruźlicą.
      Moje przemyślenia są takie, że początek bessy takiej jak w latach 2000 i 2008 nastąpi niedługo. Pierwsze jaskółki widać w USA. Koniec QE i pierwsza podwyżka stóp. Niedługo pewnie gospodarka w UE da oznaki "ożywienia" i zacznie się przebąkiwanie o zakończeniu druku w Europie. Podwyższanie stóp zawsze poprzedzało bessy.

      Usuń
  6. "Redukcja długu poprzez hiperinflację? To leczenie grypy gruźlicą". Słusznie, tak chciałem zapytać. Bo z tego co widziałem na serwisie shadowstats zaczęli inaczej liczyć wskaźnik inflacji. Pod linkiem tutaj:
    http://www.shadowstats.com/alternate_data/inflation-charts

    A zestawienie GDP:DEBT wygląda tak:
    https://en.wikipedia.org/wiki/File:Federal_Debt_Total_Public_Debt_as_Percent_of_Gross_Domestic_Product.pdf

    Czyli może nie być tak kolorowo jak Pani z FED mówiła, tylko podreperowali wskaźniki pokazując, że inflacja słaba to trzeba drukować na potęgę a jak nie QE to jakiś inny twór skupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wierzę tylko w te statystyki, które sam sfałszowałem" - Winston Churchil

      Usuń
  7. nie przewiduj bessy lub hossy , bo stajesz się wróżbitą

    polecam książkę :
    "Walc Wiedeński na Wall Street" M.Skousen

    fragment:
    ...Fanatycy złota i inwestorzy wierzący w prawdziwy pieniądz zwykle są pesymistami i nieustannie spodziewają się,że tuż za rogiem czai się bessa lub krach.Gdy rynki finansowe zaczęły pikować pod koniec października 1997 roku ,moi czarnowidzący koledzy sprawiali wrażenie uradowanych."Bessa dopiero się zaczyna- przewidywał Gary North - będzie trwała około 10 lat".Adrian Day powiedział mi wtedy ,że rynek jest przewartościowany o 70 procent i że jest zadowolony z faktu,że trochę powietrza ucieknie z tej "bańki".Dug Casey od ponad dekady przepowiadał nadejście "większego kryzysu"."Może być gorzej,niż nawet ja sobie wyobrażam" - mówił mi.
    ... Od wielu lat kolekcjonuje książki pisane przez notorycznych pesymistów i mam już ich tak wiele ,że niedługo skończy mi się miejsce na półce.Niektóre z nich okupowały pierwsze miejsce na listach sprzedaży: (tu lista dzisiątek tych publikacji

    od 1993 słyszę o upadku $ ,USA i te strachy największe są wtedy kiedy raczej powinno się inwestować w WYBRANE firmy

    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwestowanie polega wlasnie na probach przewidywania przyszlosci. Nie fiksuje sie na jeden kierunek rynku. Nie jestem dzieckiem hossy ani dzieckiem bessy. Na podstawie dostepnych mi danych wyciagam wnioski co do najbardziej prawdopodobnego zachowania rynku i podejmuje decyzje inwestycyjne.

      Usuń
    2. Witaj Pablo pisałem do ciebie w poście na Bankierze wiem , że twój nick to Bufecik. Obserwowałem też twój portfel na money.pl i bardzo mi się podoba twój dobór spółek . Ja do tej pory trzymam Nowagale Arctica 11bit i zdjętego Duona:) Będę wdzięczny za jakiegoś maila do ciebie. pozdrawiam wszystkich ja 70% na akcjach

      Usuń
  8. DAX wyruszył domknąć lukę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domknie, ale tą z lutego i nową z kwietnia (obie poniżej obecnego kursu) też...

      Usuń
  9. Robert ależ miło ....

    pisz pawellucyna@wp.pl

    Pablo

    Ps.11bit tego ja nie miałem nigdy w portfelu ,nie znam sie na grach i nigdy w nic nie gram ,czyli branża w której nie mam kompetencji ,ale Frog chyba często pisał o 11bit

    Również Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń