29 grudnia 2018

Prognozy na rok 2019 - Polska

W przyszłym roku czeka nas 10-ta rocznica dna wielkiej bessy ozpoczętej z powodu jednego z największych kryzysów gospodarczych naszej ery. Jednocześnie jest to 10 rocznica początku wielkiej hossy (w USA) rozpoczętej dzięki olbrzymiemu dodrukowi pieniądza. Postanowiłem, jak inni piszący o rynkach, podzielić się swoimi przewidywaniami na 2019, dotyczącymi giełd, gospodarki i sytuacji w Polsce. Głównie oczywiście po to, aby za rok móc napisać długi i ckliwy post o tym, dlaczego nie miałem racji :)

Gospodarka

Polacy w znakomitej większości nie zdają sobie sprawy, że żyją w jednym z najlepszych okresów w historii naszego kraju. Pierwszy raz możemy bez problemów podróżować, osiedlać się i pracować w niemal całej Europie. Żadna armia nie stoi na granicy żądna zdobyć nasz kraj. Rządzących nami, kimkolwiek są, możemy raz na cztery lata przegonić w pokojowy sposób (i zastąpić innymi, których też możemy za kilka lat pogonić). Bezrobocie jest rekordowo niskie, dla chętnego znajdzie się praca. Orliki, baseny, nowe drogi, lodowiska, ścieżki rowerowe - powstają jedne za drugim. W sklepach wszystkiego pod dostatkiem.

Oczywiście mentalność jest jaka jest. Nieważne, że są nowe drogi. Ważne, że zdarzają się w nich dziury. Ścieżki rowerowe - co z tego? Na zachodzie lepsze. Niskie bezrobocie? Ale płace niskie i nie starcza na tyle, ile chciałoby się kupić. Gospodarka się rozwija? Co z tego, mamy smog w dużych miastach. Nie doceniamy tego, co mamy, zwłaszcza możliwości. Docenimy to dopiero, jak to stracimy. A niestety, jest to możliwe. Bo cykle gospodarcze można wydłużać, spłaszczać, ale nie da się ich uniknąć.

Nie mamy argumentów za tym, aby wiecznie być zieloną wyspą. UE ulega erozji i bez względu na nasze relacje z Brukselą, prędzej czy później to odczujemy. Świat też się zmienia, być może faza deglobalizacji rozpoczęta przez wojnę handlową USA z Chinami nabierze rozpędu. W Polsce nie mamy własnego know-how. Nie mamy dużych narodowych prywatnych koncernów - niemal wszystkie są po pewnym czasie przejmowane przez zagraniczne molochy. Nie mamy już rezerw siły roboczej, bo ta wyjechała na zachód i prędko nie wróci.

Uważam, że rok 2019 będzie rokiem spowolnienia, a 2020 może być wręcz rokiem recesji. Tak, pierwszej od wielu lat recesji. W długim okresie Polska sobie poradzi, wyjdziemy z tego silniejsi, ale sam proces spowolnienia będzie dla wielu bolesny. Zwłaszcza dla zadłużonych w kredyty hipoteczne i konsumpcyjne. Tych zaboli spadek dochodów w wyniku wzrostu bezrobocia, albo wzrost kosztów kredytu w wyniku wzrosty stóp procentowych. Spodziewałbym się bardziej tego pierwszego efektu, gdyż RPP być może nie będzie chciała ani musiała podnosić stóp w tej fazie cyklu w ogóle (choć dla zdrowotności uważam, że powinna).

Giełda

Indeks sWIG80 spada już ponad półtora roku a mWIG80 i WIG20 miały swój szczyt niecały rok temu. Jak wiemy, indeksy bywają mylące i nie pokazują prawdy o tym jak wygląda cały rynek. Przyjrzyjmy się więc indeksowi cenowemu całego rynku w Polsce. W zestawieniu z głównymi indeksami w USA i Niemczech.


Nasz rynek przebił już dno nie tylko z roku 2011, ale nawet z dna bessy w 2009! Oczywiście mamy tu efekt likwidacji OFE, który nam bardzo ciąży. Nie zmieni to jednak faktu, że spadliśmy bardzo nisko. Technicznie możemy mówić o rynku już wyprzedanym. Ale... spadniemy jeszcze niżej. Bessa u nas nie zmieni się w hossę, dopóki okolic dna trendu długoterminowego nie osiągną rynki największych gospodarek świata. A te, jak widać, spadają dopiero od kilku miesięcy. Możliwe jest jedynie wyhamowanie spadków u nas, ale na prawdziwą hossę się nie zanosi. Jeszcze nie. Odległość od końca hossy do początku nowej (na rynkach bazowych), w latach 2007-2009 to około 6 kwartałów. Z kolei na przełomie millenium było to 10 kwartałów. Jakąkolwiek analogię nie przyjąć, jeden kwartał spadków to mało.

Reasumując, długookresowe inwestowanie w akcje należy zacząć rozważać najwcześniej na przełomie 2019/2020. Wprawdzie USA i Niemcy mogą spadać dłużej, ale wyprzedanie rynku u nas plus wejście do gry kapitału z PPK powinno wspomóc nasz rynek. W międzyczasie mogą zdarzać się korekty wzrostowe, ale będą to tylko korekty. Na prawdziwą hossę musimy jeszcze poczekać. Plus jest taki, że im dłużej spada, tym bardziej potem rośnie :)

11 komentarzy:

  1. W tej analizie naszego rynku, brakuje mi jednego istotnego czynnika, o którym (ciekawe czemu?) jakoś nie mówi się głośno. Erozja rynku rozumiana jako pogarszanie się jakości notowanych spółek. Dobre spółki są wycofywane z notowań a w tych co pozostają, główni udziałowcy, prezesi i zarządy zastanawiają się jak okraść mniejszościowych akcjonariuszy. Udział w tym procederze bierze nawet skarb państwa, a wszystkie machloje odbywają się za przyzwoleniem KNF. Kto ma na takiej giełdzie inwestować w przyszłości? Czy nie będzie tak, ze gdy po okresie bessy na rynkach światowych rozpocznie się nowa hossa, na GPW pies z kulawa nogą nie spojrzy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakość spółek nie będzie miała znaczenia, gdy zacznie się hossa. Nawet kupując spółki obiecujące gruszki na wierzbie można zarobić setki %.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, w hossie można zarobić i na śmieciach. Ale żeby ta hossa nastała i śmieci były grane to musi zawitać poważny kapitał, a ten szuka fundamentów. Popatrz na ostatnią hossę w sektorze gier . Gdyby nie CDRED i 11bit które zachęciły grubasów do kupowania gamingowych spółek, to nikt by nie spojrzał na efemerydy z NC które okazały się jedynym jasnym punktem tego rynku w ostatnim czasie. Dlatego, wybiegając w przyszłość, jeśli na polskim rynku nie będzie odpowiedniej ilości dobrych, nie oszukujących uczestników rynku spółek, to hossa nigdy do nas nie zawita. Będziemy przyglądać się z zazdrością jak zarabiają inni.

      Usuń
    2. I właśnie takie przekonanie, że już nigdy nie wzrośnie, jeżeli będzie powszechne, będzie sygnałem do rozpoczęcia wzrostów.

      Usuń
    3. Niestety piszemy o całkowicie odmiennych sprawach. Ty posługujesz się wytartym sloganem który do mnie nie przemawia. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Kapitał nie szuka fundamentów, kapitał szuka okazji do zarobku. Jak widzi je w nisko wycenianych fundamentach, to je kupuje. Jak widzi w trendzie, to z nim idzie.

      Usuń
  3. Tylko,że w niedalekiej przyszłości możemy być świadkami załamania się światowej gospodarki. Nie można w nieskończoność się zadłużać zarówno na poziomie indywidualnym ( wiemy czym to pachnie ),na poziomie korporacyjnym ( ostatni kryzys), jak i państwowym, społeczeństw. FED uratował wielkie banki i korporacje kosztem zadłużenia amerykańskiego społeczeństwa a kto uratuje FED? Wszystko na to wskazuje, że będziemy świadkami upadającego dolara a to oznacza wiele niewiadomych i ogromne ryzyka inwestycyjne. Jak dla mnie wszelkie giełdy na 2019 rok odpadają a kumulacja złota oraz srebra staje się priorytetem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na akcje przyjdzie jeszcze czas. Na inwestowanie w fundamenty też. Dług prawdopodobnie zostanie kiedyś zresetowany wojną lub inflacją.

      Usuń
    2. Dokładnie tak i ci bardziej "ogarnięci" chcąc zachować swój dobytek będą kupować metale szlachetne i ich cena może zacząć silnie rosnąć. Polecam obejrzeć "Hidden secret of money".

      Usuń
  4. Porównując naszą sytuację do gospodarki Niemiec to tym bardziej możemy się cieszyć

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, żyjemy w bardzo dobrych czasach pod względem gospodarki.

    OdpowiedzUsuń