26 listopada 2012

W poszukiwaniu okazji

Z powodu giełdy czuję się ostatnio jak 40-letni kawaler. Nie dlatego, że mam tyle lat (bo nie mam), ale z powodu trudności w znalezieniu dobrej partii. Niby wokół pełno pięknych kobiet, ale żadna nie jest odpowiednia, żeby się z nią związać. Dlaczego piszę o tym na blogu giełdowym? Oczywiście, z wrodzonego zamiłowania do znajdowania analogii pomiędzy codziennym życiem i inwestowaniem w akcje.

Czytelnikom zmęczonym poniedziałkiem wyjaśniam: kawaler to synonim inwestora, a kobiety to spółki notowane na naszej giełdzie. Kawaler ma 40 lat, bo w tym wieku trudno znaleźć materiał na żonę. Podobnie jak obecnie na naszej giełdzie trudno jest znaleźć spółkę, z którą chciałbym wstąpić z monogamiczny związek. Może i jestem wybredny, ale szukam ideału, czyli spółki z potencjałem kilkuset % wzrostu.

Co było ciekawe, już wzrosło - Medicalgorithmics, Ursus, to tylko bardziej znane mi przykłady. Te niestety z pięknych panien zamieniły się w stare mężatki. Przyzwoite i kochane, ale niezbyt atrakcyjne dla obecnych kawalerów. Szukam więc dalej. I co widzę? Jest sporo wolnych panien, ale niestety większość nie rokuje zbyt dobrze. Naprawdę, nie pamiętam okresu na giełdzie, w którym tak ciężko byłoby mi znaleźć ciekawą okazję inwestycyjną.

Boczniak sprawił, że większość spółek zbliżyła się do swoich fundamentów. O zarobek, dzięki dochodzeniu spółek do wyceny godnej ich fundamentom, jest coraz trudniej. Jedyne, co może pomóc w zarabianiu na giełdzie, to nadejście hossy. Obniżka stóp RPP na pewno ten moment przybliżyła, ale brakuje mi okazji ze wskaźnikiem C/WK równym 0,1.

W podobnym tonie marudziłem już we wpisie "Szukanie spółek na hossę". Napisałem wtedy, że czas na kolejną rundkę po spółkach w poszukiwaniu pereł. I wiecie co? Zrobiłem to, ale na żadną perełkę się nie natknąłem. Albo to to zadłużone, albo nierentowne, albo wyceniane jak jakiś Apple.

Dla wszystkich inwestorów giełdowych, którzy podobnie jak ja szukają ciekawych spółek borykając się z piekącymi oczami i nieznośnym bólem dupy, z dedykacją ode mnie niniejszy dawny przebój Beatles'ów (znany także ze ścieżki dźwiękowej filmu "Social Network"):


6 komentarzy:

  1. Hej, hej...nie taki znowu kawaler z Ciebie ... pamiętam Twój rozwód z niejaką Helio :)
    A tak poważnie, to że Ursus i Medicalgorithmics rosły wcześniej, nie oznacza, że nie będą rosły dalej ( patrz LPP, Wawel ). Czasami mężatka zaskoczy Cię bardziej niż młoda panna ...:)
    Druga sprawa, może monogamia to przeżytek i warto mieć taki charem, gdzie masz i młode zrywne i dobre doświadczone. Czyli np 5 sztuk Medicalgorithmics, Ursus, Relpol ( to coś po środku ), i powiedzmy z tych najmłodszych Plasma, Mabion.
    A może warto spojrzeć łaskawszym okiem na którąś z byłych żon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem że tego kwiatu to pół światu. Ale brakuje tego czegoś. Takiej miłości od pierwszego zlecenia...

      Usuń
  2. A co na takich 5 panien: SNK, PCE, BRG, ZAP, RLP ?

    OdpowiedzUsuń
  3. A pro po Ursusa :

    http://www.farmer.pl/technika-rolnicza/maszyny-rolnicze/w-przyczepach-nie-ma-zastojow,40310.html

    http://www.farmer.pl/technika-rolnicza/maszyny-rolnicze/rozpedzony-rynek-przyczep,40327.html

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy autor bloga może zdradzić ile lat jest na GPW ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wpis Moje początki na giełdzie.

      Usuń